Odżywianie malucha
Kiedy dziecko przestaje odczuwać presję, może zacząć zwracać uwagę na własny apetyt.
Czasem słyszy się radę: „Bez słowa postawcie przed dzieckiem talerz; po półgodzinie zabierzcie talerz, niezależnie od tego, ile zjadło; nie dawajcie mu nic aż do następnego posiłku”. To prawda, że zazwyczaj dziecko je, gdy jest głodne. Takie postępowanie jest więc właściwe, jeśli nie towarzyszy mu złość, nie jest traktowane jako kara i atmosfera jest przyjemna – czyli rodzice nie robią zamieszania, nie okazują zaniepokojenia i są przyjacielscy. Czasem jednak rozgniewani rodzice z trzaskiem stawiają dziecku talerz przed nosem, mówiąc przy tym ponuro: „Jeśli nie zjesz tego w pół godziny, zabieram talerz i nie dostaniesz nic aż do kolacji!” Potem stoją nad dzieckiem, wpatrując się w nie. Takie pogróżki utwierdzają dziecko w uporze i odbierają mu wszelkie resztki apetytu. Buntownicze dziecko wyzwane na pojedynek o jedzenie zawsze przetrzyma rodziców.
Nie chodzi o to, żeby dziecko jadło, bo przegrało w walce, w której zmuszaliście je do jedzenia albo zabieraliście mu talerz; chodzi o to, żeby jadło, bo ma na to ochotę.
Zacznijcie od podawania potraw, które dziecko lubi najbardziej. Niech cieknie mu ślinka, kiedy zbliża się pora posiłku, tak żeby nie mogło się go doczekać. Pierwszy krok polega na podawaniu przez dwa – trzy miesiące zdrowych potraw, które dziecko lubi najbardziej, i unikaniu tych, których zdecydowanie nie lubi, oraz oferowaniu jak najbardziej zrównoważonej diety.
Jeśli dziecko nie lubi jednej grupy pokarmowej, a inne produkty je dość chętnie, można zastąpić elementy nielubianej grupy innymi – na przykład zamiast warzyw podawać owoce – aż apetyt wróci albo zmieni się podejrzliwe nastawienie malca do jedzenia i napięta atmosfera podczas posiłków.

